Kalendarz imprez

Lipiec 2010
P W Ś C P S N
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1

Kanały RSS

Ninja RSS Syndicator

Karol Knap - Historia PDF Drukuj Email
Wpisany przez Bartłomiej Kowalski   
niedziela, 07 lutego 2010 22:33
alt

Facet z licencją na ściganie


Pierwszy był Franciszek, twardziel jakich mało, który znakomicie czuł się na owalnym żużlowym torze. Później był Władysław – jeden z najlepszych w swoim czasie motocrossowców. Teraz nadszedł czas Karola... zawodnika z licencją na ściganie.

Historia pamięta wielu wybitnych sportowców. Jedni sukcesy odnosili dzięki ciężkiej pracy, inni zdobywali najwyższe cele dzięki wytrwałości. Znajdywali się również tacy, którzy krótkotrwałe triumfy osiągali dzięki specjalnym medykamentom. To jednak groteskowy margines sportowca, który najlepiej spisuje się jako temat do żartów. Ale to nie koniec. Jest jeszcze jedna grupa sportowców. Mowa o ludziach obdarzonych specjalnym sportowym genem. To jest coś czego nie da się wyuczyć, ani wpoić... z tym trzeba się urodzić. Najwyższa klasa sportowca, który we krwi ma nieustanny pociąg do współzawodnictwa. W przypadku sportów motorowych są to ludzie stworzeni aby się ścigać!

Pierwszym w rodzinie Knapów, który urodził się z tym talentem był Franciszek. Jego sportowe predyspozycje ujawniły się krótko po II Wojnie Światowej, kiedy to został zawodnikiem startującym w dirt-tracku, czyli przedwojennej odmianie żużla. Tak jak teraz wyścigi te odbywały się wówczas na owalnych torach o naturalnej nawierzchni (gleba). Warto dodać, że Ci którzy odważyli się startować w tych zawodach, to byli prawdziwi twardziele. Ogromne prędkości w połączeniu z archaicznymi, jak na dzisiejsze czasy ochraniaczami (m.in. łupinkowe kaski) gwarantowały gigantyczny skok adrenaliny i duże ryzyko ciężkiego uszkodzenia ciała.
Pałeczkę motocyklową po Franciszku przejął jego syn – Władysław. Jednak nie do końca wdał się w ojca, bowiem żuzel porzucił na rzecz innego dirtowego sportu – motocrossu. W zawodach startował od 1964 do 1979 roku startując w tym czasie między innymi w mistrzostwach świata. Poza motocrossem były jeszcze rajdy enduro oraz motocyklowy biathlon, który to zresztą był jego koronną dyscypliną (kilkukrotny Mistrz Polski).
Z takimi genami Karol Knap nie miał szans zostać księgowym, prawnikiem czy innym naukowcem. Natury nie da się oszukać... Karolowi od najmłodszych lat pisany był sport motocyklowy, bo to zawodnik z licencją na ściganie.

Od małego bywałem na przeróżnych zawodach. Już wtedy czułem, że mam ten sport we krwi. Podpatrywałem innych i tak naprawdę nie mogłem doczekać się chwili, w której sam wsiądę na motocykl.


Karol urodził się 4 lipca 1981 roku w Człuchowie. Zanim dosiadł swojej pierwszej maszyny musiał odczekać 5 lat. Był to niewielki skuter Simson. Co prawda to niezbyt sportowa sztuka, ale nawet na kiepskiej maszynie można zobaczyć czy ktoś ma motocyklową smykałkę, czy tylko mocno chce. Karol należał oczywiście do tej pierwszej grupy.


Nie zapomnę tej przejażdżki do końca życia, przejechałem się na skuterze marki Simson z 1986 roku. Tata uwierzył chyba w to, że mogę pójść w jego ślady, już rok później miałem trzy nowe Simsony enduro


No i się zaczęło. W miarę wzrostu umiejętności trzeba również zmieniać maszyny.

W kolejnym roku miałem już Yamahę, specjalnie przywiezioną z Niemiec. Był to motocykl enduro, szosowo-terenowy. W końcu przyszła kolei na prawdziwy motocykl motocrossowy, który dostałem w 1992 roku. Był to motocykl marki Kawasaki KX80 na kołach 17 i 14 cali. Odkupiliśmy go od dziewczyny, która ścigała się na nim w wyścigach trawiastych w Holandii

Rzecz jasna motocykl i talent to nie wszystko. Jak to mówią fachowcy, trzeba się jeszcze stosować do trzech głównych zasad: ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz trenować. W tym wieku Karolowi było już trochę łatwiej, ponieważ miał za sobą solidną przygodę z BMX-ami.

Przede wszystkim musiałem uważać na sprzęt. Jeszcze przed rozpoczęciem treningów i jazdy na motorze bardzo dużo jeździłem na rowerze BMX. Ramy pękały średnio cztery razy na miesiąc i wszyscy dookoła mieli obawy, jak będzie wyglądał mój sprzęt po pierwszym poważnym treningu


No dobra, ale ile można trenować, zniewalać niewiasty, czy imponować kumplom jazdą po łące? Każdy kto ma zacięcie sportowca prędzej czy później wyląduje na torze... tam, gdzie docierają tylko najlepsi. Karol swój debiut miał dość wcześnie bo w 12 urodziny w Chełmnie.

Czułem jednocześnie wielką tremę i zadowolenie, to był moment, na który czekałem całe życie. Poradziłem sobie nie najgorzej. W tym sezonie objechałem jeszcze 4 ostatnie rundy Mistrzostw Polski i zająłem jak na debiutanta bardzo dobre 12 miejsce.


Kolejne lata to ciągły progres. Najpierw 1994 rok i 7 pozycja w klasyfikacji generalnej. Rok później kolejna poprawa i ponoć najgorsze miejsce dla sportowca – 4. Ale w tymwypadku nie było na co narzekać, choć do podium zabrakło naprawdę niewiele. Niestety pasmo sukcesów skończyło się w 1996 roku. Nikt z otoczenia Karola dobrze nie wspomni tego sezonu. Był piękny dzień... 4 lipca – 15 urodziny Karola. Odbywała się właśnie kolejna runda Mistrzostw Polski w klasie 85 ccm w rodzinnym Chełmnie. Do końca mistrzostw pozostały już tylko dwie rundy, a Karol był na znakomitym 2 miejscu w generalce. Pachniało kolejnym sukcesem, a miejsce na drugim stopniu podium było na wyciągnięcie ręki. Niestety... wypadek... złamany łokieć... dramat. Na kolejne 7 miesięcy Karol Knap musiał odpuścić sobie ściganie. Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć.

Oczywiście, to były najgorsze urodziny w moim życiu. Na szczęście pozbierałem się i wróciłem do sportu. Miałem chwile zwątpienia, trochę straciłem, ale dzięki ciężkiej pracy udało się nadrobić ten okres.


Kolejny sezon to rok zmian. Zmiana motocykla na Hondę i start w klasie 125.

To był naprawdę duży skok, bo trzeba jeszcze dodać, że do startów wróciłem po kontuzji. Byłem bardzo mały i wszyscy dookoła mówili, że motor mnie rozerwie.


Na szczęście nic takiego się nie stało. Debiutancki sezon w 125-tkach młody Knap zakończył na 6 miejscu w klasyfikacji końcowej. W 1998 roku Karol na dobre złapał wiatr w żagle – podobnie jak rok później zakończył rywalizację na znakomitym drugim miejscu z tytułem wicemistrza Polski w klasie 125 junior. Warto dodać, że w sezonie 99' Karol bił się o mistrza z Bartkiem Obłuckim (późniejszym wicemistrzem świata) i przegrał zaledwie o 2 punkty! Był to ostatni rok startów Karola w juniorach. Nadszedł czas na dorosłe ściganie!

Rok 2000 i 2001 to bardzo dobre czasy. Karol w klasyfikacji generalnej zajmował dobre czwarte miejsce. Później znów dobra jazda przeplatała się z rozmaitymi kontuzjami. W 2004 roku Karol zmienił motocykl na Yamahę i mimo kontuzji ręki zajął 6 miejsce na koniec sezonu. W tym roku kolejny sukces Klubowego Mistrza Polski zdobyła Wisła Chełmno, w której Karol staruje od lat. 2005 rok to kolejne zmiany – pierwsze starty w królewskiej klasie MX1 Open. Mimo kolejnej kontuzji udało mu się zająć 8 miejsce. W 2006 roku wynik ten udało się powtórzyć, ale – co chyba ważniejsze – Karol pozytywnie zakończył edukację na AWF w Szczecinie.

Szczerze mówiąc miałem chwile zwątpienia, bo naprawdę trudno było pogodzić uprawianie sportu z nauką. Jednak byłem zdeterminowany i od początku miałem wyznaczony cel, do którego doszedłem

.
W 2007 roku oprócz startów w MX2 Karol zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej zawodów Cross Country. No i właśnie. Tak jak Franciszek Knap najlepiej czuł się na torze żużlowym, a Władysław największe sukcesy odnosił podczas motocyklowego biathlonu, tak Karol odnalazł się na nowo w zawodach Cross Country. 2007 rok okazał się tylko początkiem. W 2008 roku Karol został Mistrzem Polski! W 2009 zajął drugą pozycję! Oprócz tego z sukcesami startuje w rajdach enduro i w motocrossie. Jednak ciągłe starty w wielu konkurencjach są bardzo ciężkie. Często warto skoncentrować się na jednej rzeczy. Prawdziwy walczak wybierze dyscyplinę najtrudniejszą, w której jest największa konkurencja. I tak też zrobił Karol Knap. W sezonie 2010 będziemy go wspólnie oglądać w kolejnych rundach Mistrzostw Polski MX1.

Zdecydowałem, że postawię tylko na motocross i klasę MX1, odpuszczając rajdy.



Jak dalej potoczy się przyszłość Karola Knapa? Trudno wyrokować, ale na pewno będzie z nim portal Enduro-Adventure.com.


Zmieniony: wtorek, 09 lutego 2010 21:23
 
Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.